A gdybyś był nieśmiertelny…?

Wyobraź sobie, że jesteś nieśmiertelny… tak dosłownie – żyjesz, doświadczasz – wszystkie doświadczenia pamiętasz, bo nie ma dla Ciebie „zasłony” wcieleń, inkarnacji… Stajesz się ucieleśnionym życiem.

Wyobraź sobie, że jesteś nieśmiertelny… tak dosłownie – żyjesz, doświadczasz – wszystkie doświadczenia pamiętasz, bo nie ma dla Ciebie „zasłony” wcieleń, inkarnacji… Stajesz się ucieleśnionym życiem.

Nie ma uniwersalnych prawd. A może są? Jeżeli tak, to należy do nich z pewnością ta: NIE MA OGRANICZEŃ. W niczym. Nie ma, nie było i nie będzie.

Doświadczanie nie ma początku i nie ma końca. Jest nieustanną eksploracją, a zarazem spokojnym istnieniem w Wiecznym Oceanie Wszechświata.

Życie jest niczym innym niż SMAKOWANIE. Smakujemy wszelkich odsłon siebie w nieskończoności kombinacji, a głód nigdy się nie kończy. Możemy smakować tych słodkich i gorzkich chwil, a przeplatająca się rapsodia doznań jest naszą nagrodą.

Wszyscy, tak samo – WSZYSTKIE nasze Dusze są uosobieniami JEDNEGO Źródła. Tym Źródłem jest Uniwersalna Jaźń Wcielamy się tu na Ziemi w takie ciała, a nie inne – jak wiadomo forma/ciało jest odzwierciedleniem tego, co go Tworzy, czyli DUCHA.

W oparciu o mądrość wnętrza i intuicję możemy pozwolić sobie zinterpretować uznawane obiegowo prawdy i zweryfikować je. Boska iskra w nas pozwoli zrozumieć je lepiej.

Doskonałym sposobem na utrwalenie sobie we własnym przekonaniu (bo tylko i wyłącznie o to chodzi) własnej boskości oraz wybranie TYCH określonych nut dla siebie z muzyki Wszechświata jest… praktykowanie jej w CODZIENNOŚCI.

Jesteś ni mniej ni więcej niż doświadczającym Bogiem. Wgłębienie się w to zdanie i życie, będące w całości jego kontemplacją, jest chyba najwspanialszą drogą, jaką możesz wybrać.