Uciec od świata?

Czasem mam ochotę uciec o tego świata i od wszystkich i zacząć tworzyć swój świat gdzieś indziej…

Potem jednak szybko zauważam, że we mnie jest tylko bezkres potencjału w ciemności, która czeka na wypełnienie.

Ucieczka do kontemplacji jest jedynie skupieniem świadomości na wiecznej pustce, ciszy, potencjale. To jednak zawsze musi się skończyć.
 
Jesteśmy wszyscy sobie potrzebni, a ten świat jest tym, który jest – innego nie ma.
 
W pustce nie ma objawienia, więc wychodzę zawsze z tej ciemności wdzięczna za każdy żywy przejaw.
Nie ważne co jest teraz, nie ważne co widzę. Wszystko już wydaje się dobre, dobre, bo żywe.
 
Wszystko to moje pole. Moje pole do działania i manifestacji tego, czym jestem.
 

Jestem tu dokładnie dlatego, że tak jest najlepiej.

„To, że masz w zlewozmywaku brudne naczynia to tylko punkt wyjścia. Co z nimi zrobisz to już Twoja inwencja. Nie ważne gdzie jesteś, ważne co wybierasz.” – doradził mi pewnego dnia Uriel.

Piękna jest ta prawda.

Niezależnie gdzie jesteśmy – możemy ulepić z tego, co istnieje cudowne kształty. Możemy nadać światu formę, która będzie zwierciadłem naszego wnętrza.

Okazuje się więc, że ochota ucieczki była całkiem bez sensu.

Mogę uciec do ciemności w bezkres pustki, by narodzić się na nowo, w wyjściowym „potencjale”, który będę na nowo lepić.

Przecież taka moja natura, taka natura Wszechświata – wieczny ruch, wieczna kreacja, manifestacja…

Możemy więc spokojnie, dokładnie z tego punktu, gdzie jesteśmy zacząć działać przepełnieni dokładnie tym, co chcemy na „tym świecie” zobaczyć.

Serafinek

Możesz wesprzeć moją pracę tutaj:

[wpedon id=”2086″]

Interesują Cię prywatne konsultacje?

Kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz